Niedziela, piękny słoneczny dzień, (przynajmniej taki był do południa) trwa przerwa między zajęciami w zaocznej szkole, w jednym z miast na Warmii i Mazurach. Kolega z ławki wpadł na genialny pomysł - chodźmy napić się kawy - powiedział. Jako iż nie pijam kawy postanowiłem wybrać coś innego, wkońcu automat z napojami posiada szeroką gamę produktów. Po zapoznaniu się z menu zdecydowałem się na "herbatę z cytryną". Poprzednio ja stawiałem, więc dziś była jego kolej. Powiedziałem co chcę, on wrzucił do automatu drobne, wybrałem odpowiedni numer i czekam. Po chwili pojawił się kubek, słychać było jak maszyna skończyła napełniać go gorącą wodą, herbata gotowa, można pić. Niestety moja herbata z cytryną okazała się zwykłą herbatą rozpuszczalną, napojem herbacianym, herbatynką i jak to się tam jeszcze nazywa. Jedynie smak miał coś wspólnego z cytryną, chociaż pewnie aromat cytrynowy żadnej cytryny w życiu nie widział. Razem z moją cytrynową herbatą udałem się na kolejne zajęcia.
Dodano: 24.05.2010 00:35:56
-
miauk
Gość
a co, liczyłeś że automat Ci EarlGrey'a zapoda?;)
-
no chyba kolega coś rzadko z takiego sprzętu korzysta...herbata z cytryną, dobre ...he he he
kruk
Gość
-
tk
Punkty: 357
Nielicha historia!
-
Ojjj PRZEJEBAANE RZECZY KOLEGA WYPRAWIA ! xD
WIlk
Gość
