Temat wałkowany mniej-więcej od tygodnia. Wreszcie chyba skończy się ta paskudna, bezlitosna zima i czas na trochę ciepła. Wreszcie wszystko ruszy. Nareszcie będę mógł się wyrwać sprzed komputera i po pracować na (przynajmniej w miarę) świeżym powietrzu. W końcu będzie można iść z dziewczyną na spacer nie trzęsąc się z zimna i nie pociągając nosem, jak pies węszący trop. Chyba wszyscy mieli już dość tych mrozów, każdemu chyba znudził się już chodzenie do pracy/szkoły "na cebulkę". bałem się, że to się nigdy nie skończy. Jedno mnie tylko martwi - za kilka dni śpimy o godzinę krócej :( No cóż... coś za coś...
