Obudziłem rano, zadzwoniłem do swej wybranki, w końcu dziś nasza rocznica, akurat dotarł kurier z kwiatami, po rozmowie z nią nie chciało mi się już jechać do pracy, więc zacząłem pracować w domu. Po dwóch godzinkach zadzwonił szef z pytaniem, czy łaskawie się zjawię w pracy, odpowiedziałem, że nie mam takiego zamiaru, wtedy zapytał, czy może wiedzieć dlaczego, odparłem, że nie ma sprawy - jak gdzieś wyjeżdżam z Czerwonym Krzyżem, dla którego pracuję jako wolontariusz, to oddają mi za podróż, a u niego w teorii nie pracuję darmowo, a nawet za dojazd pieniędzy nie widuje, więc albo do środy dostanę wypłatę, albo się pożegnamy, a zapłacić mi będzie musiał, tak, czy inaczej i trzasnąłem słuchawką. Po godzinie wysłałem mu 3 projekty, a 5 minut później na moim koncie pojawiła się pensja + premia :) Czasem warto zagrać ostrzej :)
Dodano: 08.02.2010 21:19:11
-
maczuga
Gość
No powiem Ci kolego pełen szacun ;))
-
Pozytyw za pozytywną postawę wobec niepozytywnego pracodawcy :) plusik.
spoko
Gość
-
gniotek
Punkty: 1646
Hah, dlatego ja nie mam zamiaru u nikogo pracować. Nie ma to jak robota na własny rachunek, jak się narobisz to dostaniesz, jak sie nie narobisz to nic niebędziesz miał ;)
